
W skrócie:
Bariery językowe w logistyce mogą prowadzić do nieporozumień i zagrożeń dla bezpieczeństwa.
Znajomość języków obcych w przedsiębiorstwie pomaga w celowym przełamywaniu tych barier.
Procesy robocze należy podzielić na proste etapy i uzupełnić o ilustracje oraz wielojęzyczne instrukcje.
Praktyczne rozwiązania można opracowywać wspólnie z pracownikami i stale je ulepszać.
Kto nie zna obrazu wieży babilońskiej, której nie udało się dokończyć z powodu zamieszania językowego spowodowanego przez Boga?
Kto nie zna obrazu wieży babilońskiej, której nie udało się dokończyć z powodu zamieszania językowego spowodowanego przez Boga?
Jeśli rozejrzymy się dzisiaj po branży logistycznej, wiele sytuacji wydaje się znajomych i przypomina budowę tej wieży. Tutaj również coś idzie nie tak, ponieważ istnieje bariera językowa, a tylko nieliczni podejmują ten problem i szukają rozwiązań. Nie ma „jednego” rozwiązania, są jedynie metody, które każda firma powinna przeanalizować, aby wybrać wariant najlepiej dopasowany do swoich potrzeb. Poniżej chciałbym przedstawić kilka przemyśleń i wskazówek na ten temat.
Żadna firma nie może się dziś obejść bez pracowników, których językiem ojczystym nie jest niemiecki.
Pierwszym krokiem byłoby więc ustalenie, jakie języki ojczyste są już obecne w firmie – i to na wszystkich szczeblach. Będziecie zaskoczeni ich liczbą. To już stanowi podstawę do rozwiązania problemu. Osoba posługująca się językiem ojczystym radzi sobie łatwiej niż jakakolwiek aplikacja tłumaczeniowa, ponieważ w grę wchodzi zrozumienie problemu.
Drugim podejściem byłoby ograniczenie obszaru, w którym bariera językowa ma zostać zniesiona lub zmniejszona. Nie każde narzędzie/metoda nadaje się do każdego obszaru. Tam, gdzie lokalnie środki cyfrowe są ograniczone lub nie ma ich wcale, nie można zastosować rozwiązania cyfrowego.
Trzecim podejściem jest opracowanie opisu procesu, w ramach którego ma zostać wdrożone nauczanie języka.
Głównym zadaniem jest podzielenie procesu na tak niewielkie części, aby można go było przedstawić za pomocą prostych, krótkich zdań. W idealnym przypadku te niewielkie części uzupełnia się obrazami lub grafikami, zgodnie z zasadą, że obraz mówi więcej niż tysiąc słów. Warto celowo przedstawić i sfotografować poszczególne etapy, aby użytkownik mógł zrozumieć sens instrukcji. Ważne jest przy tym zaangażowanie pracowników, którzy nie są zaznajomieni z procesem, aby uniknąć „myślowych skrótów” wynikających z faktu, że twórca instrukcji dobrze zna ten proces.
Poszczególne etapy (=cienkie plasterki) muszą logicznie nawiązywać do siebie i tworzyć spójną całość, którą można zweryfikować. Dotyczy to wszystkich dziedzin, niezależnie od tematyki.
Jako inspirację dla tej metody chciałbym wymienić książkę przedstawioną na zdjęciu obok. Oto dwa fragmenty z niej.

Proces załadunku składa się z poszczególnych etapów/czynności.
W lewej kolumnie znajduje się tekst w języku niemieckim, a w środkowej – w języku obcym. Trzecia kolumna zawiera odpowiedni obrazek.
Tekst można łączyć w różne warianty z tym samym obrazkiem.

Aby dodać kolejny język obcy, wystarczy zaktualizować środkową kolumnę.
Proste teksty mogą być tłumaczone przez pracowników zatrudnionych w firmie. Jest to więc stosunkowo niewielki nakład pracy.

Oto kolejny przykład mający na celu zachęcenie kierowców do właściwego zachowania na terenie firmy.
W tym przypadku cała instrukcja jest przedstawiona w różnych językach i przekazywana kierowcom przy bramie.

Nie chodzi więc o to, by czekać, aż wpadnie nam do głowy idealne rozwiązanie, ale o to, by zająć się problemem i opracować wstępny pomysł, który następnie można udoskonalać w kilku etapach.
Rozwiązanie w 90% jest lepsze niż wieczne czekanie na „boską inspirację” do rozwiązania w 110%.
Zaangażowanie pracowników ma również tę zaletę, że motywuje ich do myślenia w interesie firmy i współtworzenia rozwiązania.
Ulepszenia/zmiany można szybko wprowadzać w dowolnym momencie, ponieważ pracownicy są dostępni i nie trzeba uwzględniać zewnętrznych harmonogramów.
Jak zawsze, moje wywody mają jedynie poruszyć ten temat, a nie omówić go wyczerpująco. Kto zapozna się z zadaniem, być może znajdzie rozwiązania, które są prostsze i lepsze. Jedynie brak działania zwiększa ogólne ryzyko podczas fazy transportu dla wszystkich zainteresowanych stron i tego należy bezwzględnie unikać.
Zabierzcie się do pracy – może być tylko lepiej!
Z poważaniem, Sigurd Ehringer
<< Poprzedni wpis:
Odcinek 71: Jak niezawodnie zabezpieczyć worki typu BigBag w ciężarówce

Sigurd Ehringer
✔ VDI-zertifizierter Ausbilder für Ladungssicherung ✔ Fachbuch-Autor ✔ 8 Jahre Projektmanager ✔ 12 Jahre bei der Bundeswehr (Kompaniechef) ✔ 20 Jahre Vertriebserfahrung ✔ seit 1996 Berater/Ausbilder in der Logistik ✔ 44 Jahre Ausbilder/Trainer in verschiedenen Bereichen —> In einer Reihe von Fachbeiträgen aus der Praxis, zu Themen rund um den Container und LKW, erhalten Sie Profiwissen aus erster Hand. Wie sichert man Ladung korrekt und was sind die Grundlagen der Ladungssicherung? Erarbeitet und vorgestellt werden sie von Sigurd Ehringer, Inhaber von SE-LogCon.



